Daleko na wschodnich stepach wojska reżimu napotkały opór. Ciężkozbrojni i pancerne żuki ginęły od strzał jeźdźców pędzących wśród wysokich traw.
Plemiona Sanikai rzadko zapuszczały się na zachód. W ramach granic stepów spędzały stada krów keroi, a wędrowne wioski namiotów podążały za zwierzętami. Dopiero kotharyjska inwazja zjednoczyła plemiona. Powstała wędrowna stolica – Miraż Traw – gdzie rady starszych wszystkich plemion koordynują działania jeźdźców.
Mówi się że jeźdźcy (kai) to półbestie. Szamani łączą umysły dzieci z Sani – czteronożnymi bestiami z trzypalczastymi łapami, o smukłej szyi i ostrych zębach – z którymi porozumiewają się bez słów, a żaden inny człowiek nie jest w stanie ich dosiąść.