Vermińczycy i inne barbarzyńskie ludy zachodu
Ludy zwane Vermińczykami to tak naprawdę dzikie plemiona, które, jeśli nie zajmują się bratobójczą walką, zbierają się w hordy najeżdżające centralny kontynent. Nie byłoby w nich nic niezwykłego, gdyby nie ich rytuał przejścia na ceramicznym płaskowyżu. Wojownikami zostają tylko ci, którzy zanurzyli swój ekwipunek w ceramicznym błocie i zdołali powrócić. Klany kompletują całe zbroje, której elementy przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Nawet żółtodziób w zbroi przodka walczy jak jego sam pradziad. Mówi się też, że posiada wspomnienia przodka tak długo jak nosi jego broń. Żarliwa Menzura czuwa żeby jak i plotki tak i ekwipunek nie rozprzestrzeniały się po kontynencie.
Piraci Morza Mgieł
Wszędzie, gdzie sięgają słone wody Mglistego Morza wiodą swój żywot piraci. Bezziemni ich królowie-kapitanowie, każden panem własnego okrętu.
Mają więcej bander niż statków, więcej dumy niż bogactwa i więcej szczęścia niż rozumu. Łączy ich polowanie na wszystko, co niesie woda. Napaści rabunkowe to jedno; ale pirat nie zwie się piratem, póki nie upoluje przynajmniej jednego wodnego demona czy lewiatana, i nie przedstawi kamratom trofeum na dowód.
Takimż jest ich żywot od czasu dargoptosii, gdyż nieznane są granice Morza Mglistego i źródła istot najplugawszych, których krocie zamieszkuje głębiny. Wynurzają się wciąż nowe, niewidziane nigdzie indziej - a popyt na trofea napędza łowy…
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)